Tłumaczenie artkułu Ian Lloyd: “Farewell Netscape” opublikowanego na WaSP w dniu 28 grudnia 2007.
A zatem przeglądarka internetowa, którą znaliśmy pod nazwą Netscape już nie istnieje. Zakończyła swój żywot. Stała się eks-przeglądarką. Jednak co tak naprawdę o tym sądzimy? Czy będziemy za nią szczerze tęsknić? Czy odeszła na tamten świat spokojnie i we śnie, istniejąc o wiele dłużej niż sądziliśmy? Czy też może niektórzy z nas nie mogą uwierzyć w to, co się stało i opłakują tę, niegdyś wielką, ikonę sieci?
Nie tak dawno temu przyszło mi pożegnać mojego ojca. Nie zwykłym “Wychodzę, będę wieczorem, na razie!” ale w sposób bardziej ostateczny. Jednak mój związek z ojcem można było różnie określić, ale z pewnością nie jako zwyczajny. Przyczyną jego śmierci był wieloletni alkoholizm i ogólnie pojęta krnąbrność, a za ojca nie uważałem go już od bardzo dawna. Gdy odebrałem telefon zawiadamiający o jego śmierci to co poczułem było mieszaniną odczuć typu “zadziwiające, że udało mu się pożyć tak długo” lub “szkoda, że w ogóle się tym nie przejąłem”. Od bardzo dawna był on zupełnie nic nieznaczącym elementem mojego życia.
Teraz z kolei zastanawiam się co można napisać o odejściu Netscape’a i dostrzegam u siebie bardzo podobną mieszaninę uczuć. Jasne, wiele lat temu Netscape coś dla mnie znaczył, ale od jakiegoś czasu na wieści o kolejnych aktualizacjach reagowałem zdawkowym “e tam” i kiedy dowiedziałem się dzisiaj, że AOL zamierza skończyć z Netscapem raz na zawsze po raz kolejny pomyślałem “rany, czemu to trwało tak długo?” i było mi przykro, że nie mogę się zdobyć na jakieś żywsze uczucia. Bo były kiedyś czasy, w których ta wiadomość bardziej by mnie poruszyła.
Kto, tak na poważnie, zainstalował Netscape’a 9 a potem naprawdę z niego korzystał? (Zainstalowanie i uruchomienie go tylko jeden raz, żeby zobaczyć jak wygląda interfejs się nie liczy).
Podobnie jak kiedyś, gdy mój ojciec rozstał się z tym światem, chciałem uciec myślami od teraźniejszości, w której ciężko o jakieś optymistyczne wydarzenia i powrócić raz jeszcze do wspaniałych chwil z odległej przeszłości. Na przykład tych kiedy używany przez ponad 90% użytkowników do surfowania po sieci Netscape dominował na rynku przeglądarek. Pamiętam jak pokazywałem ludziom jak (za darmo!) można było tworzyć własne strony internetowe za pomocą programu Netscape Composer. Nie zapominajmy też, że Nestcape podjął po zakończeniu pierwszych wojen przeglądarek niezwykle odważną decyzję o całkowitym odrzuceniu bazy programistycznej, która miała stać się bazą dla Netscape’a 5 (przeglądarki, która nigdy nie powstała) i stworzeniu zamiast tego o wiele bardziej zgodnej ze standardami przeglądarki Netscape 6. W tym punkcie przepaść, która powstała wraz z powstaniem się Netscape’a 3 i IE3 a potem pogłębiła się po wypuszczeniu czwartych wersji przeglądarek, zaczęła się zmniejszać. Kto wie jakie rozbieżności mielibyśmy dziś wśród przeglądarek gdyby nie to wydarzenie. Niestety, był to też punkt, w którym Netscape zaczął piłować gałąź na której sam siedział.
Podczas gdy na rynku przeglądarek toczone są coraz to nowe boje, świadcząc o tym, że wojna jeszcze się nie zakończyła, dla tego starego żołnierza czas wojowania dobiegł końca. Do lutego przyszłego roku pełnić będzie jeszcze obowiązki kwatermistrzowski a potem przyjdzie wreszcie czas, by odwiesić na kołek żołnierski płaszcz.
Żegnaj, Netscape. Choć nie wszyscy zauważyli, że odszedłeś i zdarzało ci się po drodze oberwać za kilka niepowodzeń, to nie byłeś przecież taki zły.